Strony

Obserwatorzy

wtorek, 8 stycznia 2013

To już koniec - nie ma już nic ...

Skarby, to już koniec - nie ma już nic. Blog zawieszam z bólem serca, niestety. Ale nie smutać mi się tylko - bo dalej będę blogować, tylko na innym blogu. Notatki o Luckym będą sie pojawiać, bo moje życie bez tej małej, uroczej mordki nie istnieje. ♥ Stwierdziłam po długich namysłach, że notatki robią się coraz nudniejsze, coraz bardziej przypominają poprzednie i chyba nie każdego zachęciłoby czytanie co tydzień identycznej notatki co poprzednio. Nasze życie z Luckym staje sie totalną rutyną, popadamy w szarą codzienność. Czas to zmienić, nowe życie, nowy blog i jedziemy Kochani dalej przez życie. Adres nowego bloga podaję przez GG: 36069050. Trzymajcie się i powodzenia w blogowaniu!  

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie roku 2012

Podsumownie:
- Założenie w końcu bloga z którego jestem zadowolona
- Schudnięcie 10 kg
- Poznanie fantastycznych osób o których szybko nie zapomnę
- Znalezienie nowych pasji
- Dokonanie wielu decyzji z których jestem zadowolona
- Zakończenie szkoły podstawowej z czerwonym paskiem na świadectwem
- Pierwsze, nieszczęsne wagary
- Masa wspomnień
- Wiara w swoje możliwości
- Bycie sobą, nawet gdy inni tego nie tolerują
- Wiele rozterek, które zawsze będą gdzieś ukryte w głębi duszy
- Nowe doświadczenia
- Nie do końca zrealizowane marzenia
- Zmiana fryzury

Zamierzenia na 2013 rok:
- Bycie szczęśliwą
- Nie oglądanie się za Siebie
- Nie ranienie innych przy czym nie krzywdząc Siebie
- Podwojenie wysiłków w szkole
- Dotrzymanie słowa, co do bycia sobą
- Korzystać z życia i zrobienie z cytryny lemoniadę

I obym usnęła w końcu bo od 48 h nie zmróżyłam oka - dziwna jestem, ale nie chce mi się spać. Zombie.

Wam życzę Wszystkiego Najlepszego w nowym roku i oby nadchodzący rok 2013 był jeszcze lepszym od tego. Szczęścia!

Dziękuję za ten rok: Felicji, Uli i Ani! To one sprawiły że na mej twarzy pojawiał się uśmiech! Dzięki!

środa, 26 grudnia 2012

Święta moimi oczami

    Święta, czas w którym spotykamy się z rodziną, przyjaciółmi, jemy pyszne jedzenie i świętujemy Narodziny Chrystusa. U mnie wygląda to w innny sposób, niż na pięknych filmach, gdzie wszyscy sztucznie uśmiechnięci do kamer pieką pierniczki. U mnie to jest spotkanie z kijem od mopa, szorowakiem do zlewu i ugniataczem do kartofli. Dwa tygodnie wcześniej zaczynają się porządki, choć nie ma co ukrywać, na święta znów jest bajzel. Tydzień przed świętami kupuje sie prezenty, które po tygodniu już i tak nie cieszą, choć dla mnie jest to po prostu strata pieniędzy na coś, czego się nie potrzebuje, ale żeby dostać najnowszego tableta wkręcę rodzicom kit jak bardzo ich kocham, to może mi kupią. Nie dość że żenujące to płytkie i płaskie. Nadchodzi 24 grudnia, wszyscy się denerwują, pierogi się nie chcą kleić, woda się rozlewa, a prezenty nie popakowane. Jak na wariackich papierach. W końcu gdy nadejdzie uroczysta kolacja i masz nadzieję że złapiesz oddech, wtem kursujesz między kuchnią a salonem, znosząc, przynosząc i nie wiadomo co robiąc. Wigilia się skończyła, wszyscy rozjechali się do domu, a Ty zostajesz jak goły na rogu stodoły z zapchanym zlewem, pobrudzonym barszczem obrusem i z nadzieją że za rok będzie lepiej.

   Opis wcześniej napisany prze zemnie nie ma na celu że się skarżę jak mi źle, tylko podzielenia się z Wami obrazem jakie to piękne wydają się święta na filmach, a jakie są naprawdę - przynajmniej u mnie.

piątek, 21 grudnia 2012

Ogólnie i długo

Ja z moją mała paskudą w zeszłym roku
   Dzisiaj na poważnie, ale bez jakiejkolwiek paniki. Mam wadę serca od urodzenia. Jako że wczoraj była w szpitalu, postanowiłam napisać o tym na blogu - nie dla współczucia, nie dlatego że nie mam pomysłu na notatki, ale dlatego że jako bloggerka chce być z Wami najbardziej szczera i nie chce przed wami niczego ukrywać, a że ten blog jest w gruncie rzeczy też o mnie, o tym będzie dzisiejsza notatka.

   Wczoraj pojechałam do kliniki na konsultację. Nie powiem, pora nie była dla mnie zbyt dogodna, bo musiałam wstać przed 5. Wyjechaliśmy o 5:30. Do Warszawy jechaliśmy 1.5 godziny. Po dotarciu do szpitala poszłam się zarejestrować, potem na I wywiad, potem na II wywiad. Następnie pani zleciła zrobić EKG. Miałam te badanie robione kilka razy, więc się nie denerwowałam. Po obejrzeniu wyników przez panią doktor, stwierdziła ona że muszę jeszcze zrobić Echo serca. Badanie absolutnie bezbolesne. Czekałam pół godziny i pani doktor wyszła z gabinetu  zleciła mi kolejne badanie - Izotop, po którym nie mogę mieć kontaktu przez 24h z kobietami w ciąży (promieniowanie). Poszłam pod gabinet, aby założono mi wenflon. Nic przyjemnego, zwłaszcza kiedy tydzień temu byłam kuta 4 razy w żyły. Wenflon nie równał się niczym lepszym niż te 4 kucia. Potem poproszono mnie o przejście do gabinetu na badanie. Należało położyć się na takim łóżku jak do rezonansu magnetycznego. Przez wenflon, który wcześniej mi założono, wstrzyknięto mi pewnego rodzaju "płyn", nie wiem nawet co to było - powiem jedynie, nie było to przyjemne. Wyobraźcie sobie że chodzicie przez pół godziny z igłą w ręku, a potem ktoś wpuszcza wam przez to płyn, który wędruje Wam przez całą rękę, rozpychając żyłę do serca. Jak pomyślę sobie o tym - mam łzy w oczach. Potem poszłam cos zjeść, nie jadlam wtedy chyba od 15 godzin - więc to była makabra. Myślałam że to już koniec przygód jak na jeden dzień. Myliłam się. Zlecono kolejne badanie - RTG. Wykończona i zmarnowana, a zarazem wściekła poszłam do pracowni. Na wynik musiałam czekać godzinę. W między czasie siedziałam w poczekalni. Czasami Pani doktor nas konsultowała o wyniku badań. Echo serca wyszło tak sobie, więc musiałam znowu je powtórzyć przy obecności dwóch pań, jednej starszej, drugiej młodszej. Potem czekałam na opis ok. 15 minut. Wróciłam się następnie na I piętro z opisem i wynikami i pani doktor wszystko wyjaśniła mi i moim rodzicom. Nic poważnego sie nie dzieje, w listopadzie muszę jechać na kontrast i badanie izotopowe. Po długim dniu zajechaliśmy jeszcze do wujka i w końcu pojechaliśmy do domu. Myślałam że ta pseudo konsultacja potrwa ok. godzinę, a trwała 8 godzin. Po powrocie do domu oglądnęłam Titanica część II. Dziś nie poszłam do szkoły - więc mam czas na przygotowanie dla Was notatki i tak sobie myślę ... jak tu podkręcić atmosferę świąt? W Wawie jest jak dla mnie mało takich ozdób świątecznych, takiego wesołego klimatu - same korki i nic więcej.

   Dzisiaj trochę ustroje mój pokój w świątecznym klimacie - choinka dopiero 24 będzie udekorowana. Zawieszę lampki w oknie i wyszperam ze strychu moją starą, małą, pogniecioną, bez gałęzi choinkę. Na koniec świata dzis sie nie zapowiada. Dziś mam zamiar troszeczkę pofantazjować o zbliżających się świętach. Coś mi w tym roku odwaliło i miałam kilka głupich dni, zresztą jak w tamtym roku - że święta mogły by dla mnie nie istnieć, ale powoli atmosfera sie poprawia. Ja idę dzis po gałązki świerkowe, dziś zrobię jedne stroik do pokoju, a w niedziele na stół wigilijny.
Do stroika potrzebuję: specjalną gąbkę; gałązki świerkowe; spray; ozdoby; bombki;  ewentualnie aniołki i sporo cierpliwości.
Ja lecę po gałązki, a Wy się trzymajcie i nie traćcie nadziei na udane święta, moja mama mówi że jak się do czego nie czuję entuzjazmu, to wypali. Oby tak było i tym razem.


piątek, 14 grudnia 2012

14 grudnia - magiczna data








14 grudnia 2011r., 

   To piękne jak życie może zmienić mała istotka. Nauczyła ona mnie wiele. Najważniejsze - kochać bezinteresownie. Z perspektywy tych kilku miesięcy,  śmiem powiedzieć że to były najlepsze miesiące mojego życia - bo spędzone z najwierniejszym przyjacielem - jakiego dotąd miałam. Oby tych wspaniałych chwil było więcej! Dziękuję Ci Lucky, za to że jesteś! 

sobota, 8 grudnia 2012

Mafus ♥

   Przed chwilą Mafusa zabrało pogotowie dla zwierząt. Przywiązałam się do tej małej przybłędy, która zawsze czekała na mnie i na Luckiego by pohasać po polach. Smutno jest mi teraz bo widziałam smutek w jego brązowych oczkach. Chciałam udowodnić mu że nie istnieją tylko Ci źli ludzi, ale też Ci dobrzy. Powodzenia Mafusku, bądź szczęśliwy!












środa, 5 grudnia 2012

Hello December!

Hello, December ♥

   Wiem jestem nienormalna. Niby dzieciństwo kończy się z wiekiem kiedy nie cieszy nas już pierwszy śnieg, nie uważam tak. Uwielbiam grudzień, śnieg, temperaturę -20, święta! Aż chce się żyć! Dziś nie poszłam do szkoły - jadę na badania, więc mam trochę czasu na jakąś lepszą notatkę. Stasiek jest dumny ze mnie bo ze spr. z matematyki do którego się tak przygotowałam cały weekend dostałam 5, jeden punkt do 6 mi brakował. Nie wspominałam ale Lucky był ostatnio na szczepieniu, ładnie się zachowywał, nie gryz ani nic, wiadomo że trochę się przestraszył, ale było w porządku. Niegrzeczny Stachu dziś nie dał nikomu spać od 5:00. Otóż od kilku tygodni kręci się na naszej ulicy piesek. Bardzo ładny mieszaniec. Dokarmiam go, bo u mnie leży już śnieg od soboty, a mi po prostu jest tego pieska żal. Niestety, nie mogę zaoferować mu nic więcej niż  psią karmę. Przykro mi gdy widzę błąkające się psy. Po co brać lub hodować zwierzę by tylko było, a potem wyrzucać jak się nie ma mu co dać do jedzenia. Pies to przyjaciel, którego nie można odrzucić, on jako jedyny kocha nas bezinteresownie. I wracając do Luckiego i tego psiaka. Otóż ten piesek przyszedł do nas z rana ok. 4:00 i Lucky nie przepuści okazji by nie zedrzeć sobie gardła i zaczął się tak frustrować. Trwało to chyba pół godziny. Oczywiście Luckysiek ma coś takiego że gdy się zdenerwuje na maxa popuszcza, więc o 5:00 rano zafundował mi latanie z papierem. Teraz sobie przy mnie leży i śpi. Dziś "Na dobre i na złe", kiedyś o piątkowej porze gdy nadawno ten serial on przybiegał i zawsze chciał oglądać to ze mną. Teraz gdy serial został zmieniony na środę, skończyły się te słodkie wygłupy Luckiego. Ah i tak będę to oglądać. Uwielbiam ten serial, dla mnie number one ze wszystkich polskich seriali! 

Robimy świąteczne odliczanie? Do świąt pozostało tylko  19 dni! 


czwartek, 29 listopada 2012

Ogólnie.

Mikołajkowe Gangnam Style? Wchodzicie w to? 
hej.
   Jak ogółem to ma być ogółem. Otóż w zeszłą sobotę, 24.11.2012r., wybraliśmy się do groomera. Lucky został ostrzeżony tak jak zwykle, więc dam fotki być może w następnej notatce. Cały weekend Stasiek (Lucky) nudził się wraz ze mną czytając podręcznik od chemii i matematyki. 15.12 - jest festiwal na którym śpiewam, jeżeli będę miała zdjęcia to wrzucę. W tą niedziele o 8:00 rano będę z Caritasem stać pod kościołem i zbierać pieniądze do puszki. W czwartek zaczynają się u nas rekolekcje na których również śpiewamy. Jak ja już czuję tę magię świąt! W zeszłym roku ani krzty świąt nie poczułam, ale za to w tym roku od sierpnia mam na to jakąś zajawkę. Pod koniec notatki umieszczę "obrazek" z bestów, na temat świąt, a raczej jak do nich cudownie dotrwać i je pięknie przeżyć. 14.12. będzie nasz rok ze Staśkiem. Niektórych może dziwić że nazywam psa Staśkiem, ale mi sie spodobało te imie i gdy Lucky czasami sobie coś przeskrobie nazywam go niegrzecznym Staśkiem, oczywiście na żarty, bo ja - nie mogę się na niego długo gniewać. Dziś są Andrzejki. Dziś z tej okazji mamy dyskotekę w szkole - nie poszłam, nie lubię tego typu imprez, wolę napisać coś dla Was, pobawić się z psem i robić milion innych rzeczy. Nie wierzę w horoskopy, wróżby i tym podobne dziwactwa. Pisałam dzis sprawdzian z matematyki - był dosyć prosty. Od weekendu porządnie zakuwałam. A i tak na marginesie, niedługo będzie mikołajkowy blok reklamowy, jeżeli ktoś mógłby - oglądajcie, chociaż tak możemy pomóc, a może los nam się za taki drobny dar odwdzięczy? Dość z metaforami. Jak się z Wami żegnam i tak jak mówiłam, dołączam obrazek!
_________________________________________________________________________________
Przyłączcie się do tej akcji? Spraw aby te święta były Twoimi najlepszymi! 

niedziela, 25 listopada 2012

Zostałam otagowana!

Pytania od Natalia&Sisi

PYTANIA:
1.Ile masz przyjaciół?
2.Masz rodzeństwo?
3.Lubisz prowadzić bloga?
4.Jakie masz zainteresowania?
5.Jaki rodzaj muzyki lubisz?
6.Pizza czy Hamburger?
7.Masz czworonożnego przyjaciela?
8.Jaką masz komórkę?
9.Często rozmawiasz do siebie?
10.O czym śniłeś ostatnio?

Odpowiedzi:
1.Ile masz przyjaciół?
-Jednego - Luckiego
2.Masz rodzeństwo?
-Nie, nie mam.
3.Lubisz prowadzić bloga?
-Kocham ♥
4.Jakie masz zainteresowania?
-I Psychologia I Muzyka I Kynologia
5. Jaki rodzaj muzyki lubisz?
-Pop/Rock/Metal
6.Pizza czy Hamburger?
-Pizza♥
7.Masz czworonożnego przyjaciela?
-Mam, Luckiego.♥
8.Jaką masz komórkę?
-Samsung Monte s5620
9.Często rozmawiasz do siebie?
-Bardzo często. Wiem, dziwne.
10. O czym śniłaś ostatnio?
- Ło matko, o chemii. : O 

Taguję:
-Kto chce, niech odpowiada, nie będę wyróżniać. : )

Moje pytania:
1. O czym prowadzisz bloga?
2. Jaki masz kolor ścian pokoju?
3. Ulubiony przedmiot? (Przerwa się nie liczy) : )
4. Ulubiona książka/film/serial?
5. Lubisz święta Bożego Narodzenia?
6. Co chcesz pod choinkę?
7. Lubisz zespoły typu Metallica, Nirvana?
8. W jakim kraju/miejscowości chciałabyś mieszkać?
9. Największy atut i wada?
10. Zmieniłabyś coś w swoim życiu?
11. Kim chcesz zostać?
12. Praworęczny/leworęczny?
13. Poszłaś kiedyś na wagary?
14. Ulubiona strona www.?
15. Lubisz kwaśne żelki?
16. Gdzie spędzisz ferie zimowe? (nie przerwę świąteczną)
17. Ulubiona guma do żucia?
18. Lubisz jesień i zimę?
19. Lubisz mleko czekoladowe? c(:
20. Podoba Ci sie mój blog? 

niedziela, 18 listopada 2012

Chwila refleksji

   19.11. zeszłego roku, mój pies Dżeki - nas opuścił. Było to dla mnie trudne przeżycie, bo straciłam przyjaciela. By zapełnić pustkę jaka została w moim sercu zdecydowałam się na kolejnego psa. Może było to troche nieodpowiedzialne z mojej strony że w chwili słabości podjęłam decyzję, która zaważyła o moim przyszłym życiu. Teraz wiem że była to absolutnie trafna decyzja. Niedługo - 14 grudnia, będzie rok kiedy ja i Lucky razem, głodni przygód biegnie przez życie. Cieszę się że dałam mu prawdziwy dom i kochającą rodzinę. Nie wyobrażam sobie życie bez Luckiego ...

U mnie trwa remont. Dokładnie jednego pokoju. Wnętrze będzie na bazie kolorów fioletowy ciemny i jasny + biały sufit. Prze cały tydzień nic konkretnego nie robiliśmy z Luckim oprócz długich spacerków i piłeczkowania. Mieliśmy wczoraj jechać do psiego fryzjera, ale niestety wywalczyliśmy termin dopiero za tydzień. Poczekamy cierpliwie. Wczoraj Lucky przeszedł samego Siebie. Wieczorem, kiedy chciałam napisać dla Was notatkę, zorientowałam się że jest pora spacerku. Poszłam na dół, by założyć mu kubraczek i szelki. Niespodzianka czekała już na mnie w łazience. Lucky chciał być mężczyzno, więc załatwił się przy sedesie i zaczął ciągać po domu papier. Takie momenty są cudowne, aż się łza w oku kręci.
Prezenty świąteczne, jakie polecam DLA YORKÓW i NIE TYLKO:
- Legowisko
-Obroża/Szelki
-Ubranko
-Karma/Przysmaki
-Adresatka/Identyfikator
-Linka
-Tor agility
-Transporter
-Szampon/Odżywka
-Ozdoby do włosów dla Yorków, choć ja tego Luckiemu nie zakładam
-Nowe miseczki/Stojak z miskami
-Buty, choć ja strzygę psu włoski między "palcami" na zimę
-Śmieszne ubranko Mikołaja
-Gryzak
-Ringo gumowe
-Frisbee
-Szczotka
-Jedwab do psich włosów 
-Szarpak
-Mata do nauki czystości
-Pojemnik na przysmaki
-Zabawka na przysmaki
-Piłka Rugby
-Kong

I to co mnie zdziwiło:
-Perfumy dla psa/mgiełka
-Kot na baterie
- Psitulanka
-Sprawy neutralizujący zapach suki w czasie cieczki
-Uspakajająca obroża
-Obroża by pies nie szczekał
-Obroża do nauki
-Piwo dla psa
-Odświeżacz do pyska 
-Szczoteczka i pasta do zębów
-Zabawka na inteligencje i cierpliwość
-Miska z automatycznie otwieraną klapą
-Dog Memory
-Czapka świętego Mikołaja w łapy






niedziela, 11 listopada 2012

...

   Codzienne wieczorne wypady na pole, mgła w oddali, niepokojąca cisza i my. I kleszcze. Lucky nałapał wczoraj 4 kleszcze na spacerze. Szczerze mówiąc myślałam że już okres na kleszcze minął i może być tylko lepiej, najwyraźniej się myliłam. W przyszłym tygodniu zamierzamy wybrać się do groomera. Lucky 28 listopada będzie miał kucie 4 liter, krótko mówiąc jedziemy na szczepienie. Ostatnio mój pies ma zły humor i robi wszystkim na złość, załatwiając się w domu. Nie wiem co się z nim dzieje, w wakacje było bez zarzutów, a teraz szkoda gadać, ale poradzimy sobie z tym jakoś. Ten tydzień był wymęczający, miałybyć 4 sprawdziany, były trzy - co wyszło mi na korzyść + recytacja. Nienawidzę uczyć się wierszy na pamięć, tak mi to do głowy nie wchodzi, że omijam wiersze szerokim łukiem. Hyhy, dopiero co minęły święta Wszystkich Świętych, a w telewizji już pokazują reklamy świąteczne. Nie no, okey .. ale czy to nie za szybko? Ja osobiście mam hopla na punkcie świąt, uwielbiam je i wyczekuję z niecierpliwością. Zeszła gwiazda była szczególna dlatego że kilka dni przed świętami, dokładnie 14.12.2011r., przybył do nas Lucky. Planuję mały remont pokoju, ale co z tego wyjdzie - nie wiem. Miałam zabrać się za to w wakacje, ale nie chciało mi sie a teraz nie moge patrzeć na moje piękne, obskurne ściany. Ja uciekam uczyć się angielskiego, znienawidzonego przezemnie przedmiotu do szpiku kości, o wiele bardziej wolę matematykę, chemię, niemiecki od Angielskiego ... Kiedyś języki uwielbiałam, a teraz .. ? No nic, gusta się zmieniają.
                                                                                                                                   
                                                                                                                                       Pozdrawiamy!

środa, 31 października 2012

Halloween.





Notatka:
Najpierw były zdjęcia, teraz notatka. Dziś Halloween, jutro wszystkich świętych a Lucky zostaje sam w domu. Mam nadzieję że historia nie potoczy się tak jak u Kevina. 
Haloween. ♥ Stara jestem, ale lubię. :) 

sobota, 27 października 2012

Ładną mamy zimę tej jesieni

Obrazek i tytuł mówi sam za Siebie. Ładną mamy zimę tej jesieni. W sumie mnie to cieszy, bo uwielbiam jesień i zimę, ale wolałabym żeby pierwszy śnieg spadł dopiero w grudniu, tak symbolicznie. 
Rękawiczki, czapki, kurtki kupione? Nie zapomnijcie też o swoich pupilach. 
PS. Kurteczka Luckiego doszła (choć nie ma nóg) wczoraj. Lucky wygląda w niej obłędnie!



Trzymajcie się ciepło!

________________________________________________________________________________
Pierwszy śnieg 2012r., 26 październik

czwartek, 25 października 2012

Notatka + Kopernik

Cóż tu wiele mówić. W Centrum Nauki Kopernik było fantastycznie i chyba tak naprawdę nie mam co opisywać. Dodam kilka zdjęć i zabieram się za treściwą notatkę o mnie i o Lucky. W tej notatce moje rozważania (...)



 Z Luckym nie robimy nic ciekawego, oprócz chodzenia na długie wieczorne spacery, piłeczkujemy i pozatym trochę trenujemy agility w wolnym czasie. Zamówiłam Luckiemu kurteczkę. Mam nadzieje że będzie dobra. Oczywście w moich ulubionych barwach czerń i czerwień. Blog ciągle się zmienia - wiem. Ale gdy ustawie jedno tło, zaraz mi "brzydnie" i po prostu patrzyć na nie nie mogę.

Co do osobistych spraw mam trochę problemów - niestety. Głównie szkoła i otoczenie. Po prostu nie mogę na to wszystko już patrzeć. Zastanawiam się czy nie założyć odrębnego bloga na moje odczucia. Rozważam to, ale nawet jeśli nie dam rade prowadzić dwóch blogów i jeszcze promować drugiego, więc pomysł trochę nie dopracowany, ale może coś z tego wyjdzie.

Kończę te notatkę z bólem serca odchodząc do Present Simple, żegnaj bloggerze witaj szara codziennościo a zaraz Idealna niania i Magda Gessler, dlaczego ta woda jest bez smaku?!

Ave!





czwartek, 18 października 2012

Podziękowanie + Notatka

"Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie"

Dziękuję Wam Wszystkim bardzo serdecznie za okazanie takiego zainteresowanie w sprawie zawieszenie naszego bloga. Niestety będziecie się jeszcze musieli z nami pomęczyć - bo nie odchodzimy, blog nie zostanie zawieszony, a ja będę starać się rozpowszechniać bloga w internecie.
Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję!



Notatka będzie dziś skromna i treściwa, niestety, pozatym chyba każdy już o tej porze jest na tyle wyczerpany że nie chce mu się czytać tego wszystkiego. 

9.10.2012r., - Wycieczka szkolna do Dworku. Ciekawe miejsce, piękny dworek, okolica i 15 minutowe przerwy, które spędzałam bawiąc się z tamtejszą suczką - Sapcią.

Cóż - masa nauki, co to więcej mówić? Sami wiecie najlepiej. Nic nowego i ciekawego się nie wydarzyło ostatnio oprócz tego że wczoraj porwało mi się ramię od torby jak szłam do szkoły i musiałam poprosić koleżanki by wzięły moje książki do swoich plecaków, ale nie ma to jak być psują i rozwalić przez całe swoje życie już dwa plecaki i torbę. Lucky ma talent do psucia smycz, a ja plecaków, podobieństwa się przyciągają, a mówią że przeciwieństwa. 

Jutro wycieczka do Centrum Nauki Kopernika. Lucky zostaje pod bacznym okiem mojej mamy i mam nadzieję że na wycieczce będzie fajnie.

W sobote halówka, mam o 7:30 być w szkole by wszystko przygotować wraz z kołem Caritas. Chyba zacznę doceniać zwykłe soboty. 



sobota, 13 października 2012

Trudna decyzja

   Zastanawiam się czy nie zawiesić bloga w najbliższym czasie. Po prostu teraz wszyscy są zabiegani, w tym ja. To przekłada się dalej - ja piszę marne notatki - brak komentarzy i nowych obserwatorów. Ostatnie dwie notatki były niewypałem, 0 komentarzy. Z tego względu że blog już tak dobrze nie prosperuje jak wcześniej, zastanawiam się nad zawieszeniem. Nie wiem, może uda mi się zgarnąć jeszcze kilka obserwatorów i blog będzie znacznie lepiej funkcjonował.


Byłaby to dla mnie wielka szkoda zawieszać tego bloga, naprawdę zżyłam się z niektórymi osobami i żal byłoby się rozstawać, ale chyba nie pozostanie mi inny wybór. Spróbuje w wolnym czasie trochę "rozsławić" bloga i może coś ruszy, a jak nie nie widzę innego rozwiązania niż zawieszenie tymczasowe. Tak jak już powiedziałam byłaby to dla mnie wielka szkoda, bo naprawdę uwielbiam Was kochani, lubię dla Was pisać - ale cóż z tego jeżeli i tak nikt tego nie czyta.

niedziela, 7 października 2012

Rozalinda okazała się Czołgiem.

 Zaczyna się dość nietypowo, potem wyjaśnie o co chodzi. Najpierw treściwa notatka z tygodnia, bo zobowiązałam się do jej pisania co tydzień. Przed tygodniem Lucky poznał kumpla, ślicznego Owczarka Niemieckiego, często go widzę z okna więc pewnie uciekł komuś, bo nie kojarzę żeby ktoś miał w pobliżu takiego pieska. Ogółem mówiąc ten piesek chodzi za nami prawie wszędzie. Gdzie my tam i on. Dokarmiam go często, bo szkoda mi takich bezpańskich piesków. W zeszłym tygodniu, dokładnie w niedziele usłyszałam miauczenie kota. Wyszłam na dwór i zobaczyłam pięknego kota. Oczywiście odrazu imię - pierwsza myśl - Rozalinda, no dobra niech będzie i tak i wzięłam ją na chwilę do domu żeby spokojnie zjadła i napiła się mleka. Lucky bardzo dobrze się zachowywał, nagradzałam go za to. Po kilkunastu minutach wypuściłam jeszcze mniemaną "kicię" na dwór. Po kilku godzinach spostrzegałam się że to kot. Przepraszam bardzo ale nie zaglądam wszystkim w cztery litery. Dobra nie będę się do kota zwracać na "kici-kici", to wymyśliłam mu imię. wszystko u mnie jest rudę, ale już bym nie zdzierżyła gdybym miała Rudą i Rudego więc przypomniałam sobie jednego z bestów gdzie był napisane że Rudy to nie kolor - to czołg. I tak właśnie Rozalinda stała się Czołgiem.Niestety - co dobre nie trwa wiecznie. Czołg przepadł jak kamień w wodę 3 dni temu. Może wrócił do Swojego domu? (...) Cały tydzień minał mi na nauce i niczym innym. Czy znajdzie się taki piękny weekend gdzie nie będzie mowa "Tato? Wytłumaczysz?", albo "Mamo? Przepytasz?". Nie wiele mi do szczęścia potrzeba, nie? Wczoraj byłam na zakupach i kupiłam Luckiemu smycz. Mój pies to ma niebywały talent. Jest na tym świecie dopiero 13 miesięcy, a zdołał rozwalić już 2 smycze, niebywałe. Jak to niektórzy nazywają "Bo on ma ADHD", kocham te moje nadpobudliwości. I kupiłam mu tą smycz. Zwykła automatyczna, czerwona, z taśmą, firma Flexi. Pierwszą gdzie kieruje się po "wbiegnięciu" do sklepu, bo wejściem to się tego nazwać nie da jest kierunek "zwierzęta". Mam do nich słabość. Potem długotrwałe wybieranie karmy, potem smyczy, obroży przeciwpchelnej i przeciw-kleszczowej. Myślałam że już sezon na kleszcze powoli mija, a ostatnio po Luckym chodziło ich 6. Lucky ostatnio ma tendencje do wdawania się ze wszystkimi w bijatyki. Jak ktoś śpi to mu wskakuje na brzuch i zaczyna drapać twarz. Istny koszmar, śpisz sobie a ktoś Ci nagle oczy próbuje wydrapać. My to mamy ciekawe życie. Lucky ostatnio ma fazę na denerwowanie innych drapaniem w różne części ciała. Muszę zaopatrzyć Luckiego w jakiś kombinezonik na jesień i zimę. Macie jakieś propozycję? Powiem Wam szczerze że jesień i zima to moje dwie ulubione pory roku, nie wiem czy już pisałam to na blogu, ale uwielbiam zimno, chłód, chlapę, deszcz, a potem kakao, kocyk i telewizja z moim ukochanym psem. Szczerze tego nie rozumiem, ale bardzo mi to imponuje, bo gdy w środę coś robię, czy jestem w pokoju, czy gdziekolwiek, on podbiega do mnie, drapie i chce abym z nim szła, a jak za nim pójdę mam usiąść przed telewizorem i oglądać z nim "Na dobre i na złe", może to z jego strony jakaś deklaracja, lub sama nie wiem, ale wydaje mi sie to dość dziwne, bo nie słyszałam o takich psich zdolnościach jak znanie sie na czasie. Nauka mnie wykańcza. Na przerwach żywię się kolejnymi przedmiotami, jakie to musi być sycące. Nauki jest sporo, ale nikt nie powiedział że będzie łatwo. Szkoda mi Lucky'śka bo on na tym cierpi, bo nie mam dla niego już tyle czasu co przedtem, ale w weekendu chodzimy na dłuższe spacery, a w dni poniedziałek-piątek nawet o 22:00 zabiera psa i w drogę na pole z latarką i mamą. Oglądalność naszego bloga nieco spadła od września, ale liczyłam się z tym. W sumie sama już tyle nie komentuje blogów co przedtem. Ale cóż zrobić?









sobota, 29 września 2012

Coockie i Lucky





Tydzień temu przyjechała do Nas moja siostra i jej pies Cocker Spaniel - Coockie.  Po ok. godzinie zaprzyjaźnili się, mimo że widzieli się wcześniej nie było między nimi takiej więzi. Wszędzie razem chodzili po domu, bawili się, byłam pozytywnie zaskoczona. Coockie bardzo mi zaimponował. Szczególnie umiejętnością ganiania za światłem latarki. Szkoda tylko że po ścianach w kuchni. Lucky nauczył się ostatnio sztuczki " Cześć " i " Dzień dobry ", doskonalimy również sztuczkę " Piątka ", z czego jestem bardzo dumna, że jeszcze mu się to nie znudziło, tak jak wiele rzeczy, np: nagrody o smaku wołowiny. W poniedziałek poszłam w końcu do szkoły. Cały tydzień nauka mi się wlekła niesamowicie. Codzienne zajęcia, wracanie po 7 lekcjach, odrabianie lekcji do godziny 18:00 i nauka do 22:00. Męczące. Cóż, mam taki a nie inny rozum i trudniej przyswajam wiedzę. Odkryłam w moim psie naprawdę wspaniałego towarzysza. Jedno co chciałabym w końcu zmienić to jest to żeby Lucky nie załatwiał swoich potrzeb w domu. Przez wakacje było fenomenalnie, myślałam że ten szczenięcy okres mamy już za sobą. Nadchodzi 1 września - podłoga zalana. Nie wiem co się dzieje. Gdy jestem w szkole mama wyprowadza go regularnie, jak robiłam to ja. Musi być gorzej, by było lepiej. Mieliśmy wczoraj przykre zdarzenie. Urwała się smycz i Lucky pobiegł wprost do ważących po 70 kg psów rasy Owczarek Podhalański i Bernardyn. Szybko pobiegłam za nim. Nie wiem co go ciągnie tak do psów większych od niego. Ogólnie rzecz biorąc wczorajszy dniem był okropnym. Nie ze względu ocen, bo dostałam 5 z kartkówki, ale pod względem kilku osób.
_________________________________________________________________________________
Lucky&Coockie










czwartek, 20 września 2012

Żegnaj lato!

     
Za 3 dni nadejdzie Jesień (...)

Nie strącaj jeszcze z drzewa liści,
 W tych liściach najpiękniejsze dłonie
 Popielą oczy przetykane 
Jakby w gałęziach rozproszone.
 Daj korze mruczeć na brązowo
 I niech dziuplami sen nie ziewa
 Może jej jesień przed północą 
Przyniesie do snu trochę nieba.
 Nie strącaj jeszcze z drzewa liści
 W tych liściach oczy masz wrześniowe
A ja marzenie jesienno - złote 
I rudą w słońcu głupią głowę.

W sobotę lub niedziele, jak będę dobrze się czuła wezmę Luckiego na letnio-jesienny spacer ...